czwartek, 17 sierpnia 2017

Malarze znani i nieznani - cz. LXXXIV


We wczorajszym wpisie wspomniałem, że znalazłem bardzo specyficzną kopię albumu kostiumów Lamberta de Vos. Możecie ją obejrzeć w zbiorach Gallici jako album strojów orientalnych. Niestety brak tam wzmianki o autorze i datowaniu tego uroczego zbioru. Widać jednak, że malarz kopiował z mistrza Lamberta na potęgę - te same pozy, mini-koniki, kolory. Bardzom ciekawy historii tego album, muszę napisać do Francuzów w tej sprawie. Dam znać jeżeli czegoś się dowiem.

środa, 16 sierpnia 2017

Malarze znani i nieznani - cz. LXXXIII


Kilka lat temu wspominałem na blogu o słynnym albumie kostiumów autorstwa Lamberta de Vos. W owym czasie nie udało mi się znaleźć zdigitalizowanej kopii tego przepięknego dzieła, jednak latka lecą i sytuacja uległa zmianie. Teraz znalazłem ją już bowiem na dwóch stronach:
- biblioteka w Bremie, posiadająca oryginalne wydanie, opublikowała wersję online tutaj
- w formie pokazu slajdów można ją z kolei podziwiać na stronie ateńskiej biblioteki Gennadiusa. Należy kliknąć tutaj, a potem z menu w górnym lewym rogu wybrać odpowiednią książkę
Polecam, bo też album ten jest naprawdę śliczny. Co ciekawe, znalazłem także w sieci jego bardzo specyficzną kopię. Ale o tym już jutro...

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

niedziela, 13 sierpnia 2017

Wielkie Oblężenie Malty - crowd funding


Miał być zestaw albumowy z FB, zamiast tego notka informacja - może kogoś zachęci. Profesor Arnold Cassola - tu można poczytać jego biogram  a tu konto na academia.edu - prowadzi kampanię crowd fundingową w celu wydania swojej najnowszej książki. Będzie to historia Wielkiego Oblężenia Malty z 1565 roku, oparta o źródła tureckie z tego okresu. Profesor ma już na koncie kilka książek o tym jakże ważnym wydarzeniu, tu jednak ciekawi mnie właśnie tureckie ujęcie tematu. Kampania trwać będzie jeszcze 18 dni, brakuje jeszcze 300 Euro do jej zrealizowania. Ja sam już ją wsparłem, 7 Euro za e-booka na tak ciekawy temat to grosze. Zachęcam do zajrzenia na stronę projektu, może i niektórzy Czytelnicy tego bloga będą chcieli wesprzeć wydanie książki.

sobota, 12 sierpnia 2017

Malarze znani i nieznani - cz. LXXXI


Ostatnio na blogu dzieje się (znowu) mało, bo skupiłem się na obrazkowych albumach, które zamieszczam na swojej stronie Facebookowej. W tym tygodniu tematem przewodnim są klimaty węgierskie, może więc kogoś to zainteresuje:
- wizerunki wojsk siedmiogrodzkich z okresu Potopu, według Erika Dahlbergha
- wizerunki władców i żołnierzy węgierskich, według Issaca Maiora

A dla miłośników podobnie orientalnych klimatów:
- wizerunki Tatarów (XVI-XVIII wiek)
- wizerunki władców i wojowników perskich (XVI-XVIII wiek)


W jutrzejszym wpisie nieco linków do armii zachodnich...

niedziela, 6 sierpnia 2017

Ze sznurem (pewnie jedwabnym) na sułtana


Następstwem kampanii chocimskiej w 1621 roku był turecki przewrót pałacowy: obalono sułtana Osmana II, przekazując władzę jego stryjowi, Mustafie I Szalonemu. W iście wschodnim stylu pozbyto się ambitnego władcy (udusili go gwardziści janczarscy), stryjek jednak rządził po nim zaledwie jeden rok. Ot, działo się w tym Konstantynopolu, działo… Niech nasz dobry znajomy, Miron Costin, przedstawi nam to wydarzenie. Pamiętajmy jednak, że jego opis powstał kilka dziesięcioleci później, jest jednak na tyle barwny, że warto się z nim zapoznać. Co do bohaterów dramatu – Osmana II widzimy powyżej, Mustafę I poniżej.

Przyczyna zaś buntu janczarów przeciw sułtanowi Osmanowi była taka: sułtan Osman, powracając bez sukcesu spod Chocimia, zrzucił całą winę na janczarów, że nie chcieli stawić się do walki, jak wypadałoby dobrym żołnierzom, napominając ich zawsze, że są dobrzy tylko do pijaństwa i że stają się przestępcami religii Mahometa. Powziął więc myśl, aby uczynić żołnierzami Arabów, którzy najdzielniej stawali w walce pod Chocimem i tak każdej nocy kazał dusić janczarów. Nie mogąc jednak wypełnić swego zamiaru w Carogrodzie, zamierzał udać się do Anatolii, aby się pokłonić pomnikowi swego proroka, dał to według zwyczaju heroldom do ogłoszenia i heroldowie dali wiadomość o przygotowywanym wyjeździe cesarskim.
Janczarzy, widząc zamysł cesarza zmierzający do ich zniszczenia, szli najpierw zebrani w grupę do wezyra i do muftiego. Krzyczeli, ażeby powiedzieli cesarzowi, by cesarz odstąpił od tej drogi, gdyż wojsko niedawno zsiadło z koni i brakuje mu wszystkiego. Skoro jednak nie mogli przez rozmowy wezyra i muftiego nic uczynić, aby cesarz zawrócił z drogi, na drugi dzień zebrali się wszyscy, przeciągając ku sobie także spahisów, weszli na dwór cesarski i krzyczeli, aby cesarz odstąpił od drogi, w tym dniu weszli jeszcze bez broni. Odpowiedział im jednak sułtan Osman, że tak będzie czynił, jak czyni, więc na trzeci dzień przyszli z tłumem ze wszystkich stron Carogrodu, z wieloma, którzy nawet nie byli janczarami, uderzyli na pałace cesarskie i natychmiast rozbili w puch eunuchów, co pełnili straż obok sułtana Osmana. Sam sułtan Osman zaraz uszedł do stajni, ale janczarzy go znaleźli.
Był ukryty między ogrodami tych domów sułtan Mustafa, wuj sułtana Osmana, który był najpierw cesarzem przez krótki czas, ale złożono go z tronu[1] i trzymano w zamknięciu wśród ogrodów, gdyż był z natury bardzo głupi[2]. Skoro janczarzy zobaczyli go tam zaatakowali, pochwycili go stamtąd śmiertelnie przestraszonego i posadzili na tronie ogłaszając wspólnie: "Ten naszym cesarzem".
Skoro sułtan Mustafa został cesarzem[3], z jego rozkazu wzięli janczarzy sułtana Osmana, wsadzili go na zwykłego konia, osłonili głowę, aby nie mógł nikogo poznać i prowadzili go najpierw do Jedykuly. Później sułtan Mustafa, obawiając się, aby jakkolwiek nie wszedł na cesarstwo, wydał rozkaz, aby go zabić[4] i zabili go janczarzy[5] na drodze do Jedykuły i pochowali go w meczecie cesarskim, ale bez honorów.




[1]  Był uprzednio sułtanem w latach 1617-1618.
[2] Najprawdopodobniej cierpiał na bliżej niesprecyzowaną chorobę umysłową.
[3] Już w 1623 roku został zmuszony do zrzeczenia się tronu na rzecz Murada IV.
[4] Jak widać nie był aż taki głupi…
[5] 20 maja 1622 roku. 

sobota, 5 sierpnia 2017

Janczar strażakiem


Wracam do jednego z moich ulubieńców, czyli Ogiera Ghiselina de Busnecq. Tym razem opowie nam o janczarskich strażakach – i nie tylko. Rzecz dzieje się w 1555 roku w mieście Amasya.

W noc naszego przybycia wybuchł wielki pożar, który zgasili janczarzy, robiąc to na swój sposób to jest burząc pobliskie budynki. Jak doszło do zaprószenia ognia, tego nie wiem, nie ulega jednak wątpliwości, że żołnierze mają dobre powody by oczekiwać pożarów. Jak wspomniałem, są używani to ich tłumienia, zazwyczaj poprzez burzenie sąsiednich domów, daje im to jednak okazję by plądrować dobra i mienie ruchome nie tylko tych których dotknął ogień, ale i ich sąsiadów. Okazuje się więc, że często to żołnierze są winni podpaleniom, jako że daje im to okazję do plądrowania.


Pamiętam przypadek który miał miejsce gdym odwiedzał Konstantynopol. Wybuchło wtedy tam wiele pożarów i było pewne, że nie są one przypadkowe, jednak podpalaczy nigdy nie złapano  [na gorącym uczynku]. Większość ludzi kładła owe pożary na karb perskich szpiegów; po pewnym czasie jednak, w trakcie dokładnego śledztwa, odkryto że była to sprawka marynarzy z okrętów zakotwiczonych w porcie, którzy podpalali budynki by w zamieszaniu kraść dobra z [ich] sąsiedztwa.