czwartek, 1 grudnia 2016

Karabele i saydaki


Mam nadzieję, że jeszcze Wam się nie znudziły materiały z 'Barwy i Broni'... Dziś kolejne wypisy z inwentarzy, tym razem zarówno z XVII jak i z XVIII wieku; zebrał je Czesław Jarnuszkiewicz a opublikował w numerze 2 z 1934 roku.



środa, 30 listopada 2016

Pana Wężyka inwentarz


Kolejna perełka z 'Barwy i Broni', tym razem z nr 1 z 1934 roku. Czesław Jarnuszkiewicz wypisał tam fragmenty inwentarza Jana Wężyka z 1684 roku - jak zwykle pełno tam niezwykle ciekawych dóbr...



wtorek, 29 listopada 2016

Kadrinazi radzi i odradza - cz. X


Dawno nie było recenzji, pora to zmienić. Przyjrzymy się pracy Johna Barratta, o przydługim tytule Better Begging than Fighting – The Royalist Army in exile against Cromwell 1656-1660. Ukazała się ona w tym roku, w ramach serii Century of the Soldier 1618-1721. Seria ta, z którą się jeszcze w kąciku recenzji zetkniemy, wydaje książki dwóch typów: tzw. ‘culverin’ to monografia w twardej okładce, ‘falconet’ to zawierająca kolorowe ilustracje książeczka w miękkiej okładce. Omawiana praca należy właśnie do tej drugiej kategorii – liczy sobie bowiem 125 stron, włącznie z indeksem.
Po krótkim wstępie i szczątkowym kalendarium wojny, mamy tu 9 rozdziałów:
1. Wojna z Hiszpanią (6 stron)
2. Armie (Armia Flandrii, Armia francuska, Siły Cromwella) (łącznie 8 stron)
3. Armia na wygnaniu (13 stron)
4. Wkracza Cromwell (17 stron)
5. Mardyke (16 stron)
6. 1658: Rozpoczyna się kampania (9 stron)
7. Bitwa na wydmach (26 stron)
8. Upadek Dunkierki (5 stron)
9. Dalsze wydarzenia (13 stron)
Tekst jest gęsto, a wręcz zbyt gęsto, poprzetykany cytatami ze źródeł, których zresztą autor w żaden sposób nie komentuje.  Opis armii jest do bólu wręcz skrótowy i brakuje w nim pewnych informacji – np. w przypadku Hiszpanów nie dowiadujemy się nic o ich kawalerii. Rozdział o armii królewskiej na wygnaniu jest zdecydowanie najciekawszy, głównie jednak dzięki bogatym cytatom z epoki. Sam opis bitwy na wydmach to praktycznie tylko kompilacja źródeł dostępnych w języku angielskim, do tego sam opis autora nie pokrywa się z kolorową mapą którą mamy dołączoną do pracy (chodzi głównie o rozmieszczenie i ilość kawalerii).
Trzy kolorowe ilustracje autorstwa Petera Barfielda, przedstawiające żołnierzy z epoki, także nic nie wnoszą do samej treści, są poza tym delikatnie rzecz biorąc brzydkie. Praca zawiera także kilka kolorowych portretów z epoki, a także dużo więcej czarno-białych. Te ostatnie są niestety często w fatalnej jakości.
Szczerze – to jestem rozczarowany. Spodziewałem się czegoś więcej, jakoś bardziej spoistej pracy a nie tylko takiej kompilacji źródeł (anglojęzycznych) jaką tu otrzymałem. Na bezrybiu i rak ryba, więc lepsze to niż nic w przypadku tak słabo znanego tematu. Jednak biorąc pod uwagę cenę (‘okładkowa’ to prawie 20 funtów) mamy tu za mało treści i płacimy głównie za kredowy papier i kilka kolorowych obrazków.

Końcowa ocena [według rankingu : trzeba mieć – można mieć – lepiej odpuścić – zdecydowanie unikać] to można mieć jeżeli ktoś jest zainteresowany armią angielską/brytyjską, a lepiej odpuścić dla całej reszty Czytelników.


poniedziałek, 28 listopada 2016

Skarbiec pana Jana


Rzadka ostatnio rzecz, czyli dwa wpisy jednego dnia. Urlop się kończy, znowu blog zapadnie w letarg, więc póki co... Kolejny artykuł z "Barwy i Broni", tym razem nr 11-12 z 1936 roku. Aleksander Czołowski przedstawił w nim niezwykle interesujący rejestr skarbca należącego do Jana Sobieskiego w 1672 roku. Jak zwykle mnóstwo tam perełek - od strojów po uzbrojenie.








O płaskorzeźbie w Strängnäs


Jako że zaczytuję się ostatnio w artykułach z "Barwy i Broni" z lat 30-tych XX wieku, pojawi się na blogu kilka ciekawych artykułów z tych periodyków. Na pierwszy ogień płaskorzeźba z grobowca Carla Gyllenhielma (1574-1650). Oczywiście należy pamiętać, że tak sam artykuł (napisany w oryginale po duńsku) jak i jego tłumaczenie powstały w jeszcze przed Drugą Wojną Światową - stąd też pewne ustalenia czy tezy niekoniecznie muszą się pokrywać z tym co wiemy teraz.













niedziela, 27 listopada 2016

Diabelska jazda ze Szkocji


W bitwie pod Byczyną w 1588 roku po stronie polskiej miały walczyć dwie chorągwie rajtarii: 100-konna rota Henryka Remla i 100-konna rota najemnych Szkotów, należących do nadwornych wojsk Zamoyskiego. Jeden z żołnierzy armii Maksymiliana pozostawił po sobie bardzo ciekawy opis tych jeźdźców:
Niektórzy drabanci[1] i inni co przy tey nieszczęśliwej porażce byli, powiadają, że dwa wielkie zastępcy czarne, jezdce i konie czarne, z czarnymi proporcami ukazali się na ustroniu, gdzie bitwa była, co nie byli ludźmi ale skotowa czeladka[2] szkoci sołdacy, jakoż w samej rzeczy przy kanclerzu[3] są Skoty.
Wzmianki o czarnych strojach wojsk Zamoyskiego nie są niczym nowym – tak miała być np. ubrana jego piechota broniąca Krakowa. Ciekawe jednak, czy nie chodzi tu także o czernione zbroje, wszak w tym okresie rajtaria powinna mieć na sobie sporo uzbrojenia ochronnego. Interesująca jest też wzmianka o czarnych koniach, jak i czarnych sztandarach. Najwyraźniej tak wyglądający rajtarzy, do tego jeszcze dość egzotyczni jeżeli weźmiemy pod uwagę ich pochodzenie, mogli robić wrażenie na przeciwniku.




[1] Z przybocznej kompanii jazdy arcyksięcia.
[2] Tu: diabelska czereda.
[3] Janie Zamoyskim. 

sobota, 26 listopada 2016

W obieraniu takowych pieszych


Wieki temu zamieściłem uniwersał króla Stefana Batorego, dotyczący utworzenia piechoty wybranieckiej. Dziś swoista kontynuacja, uniwersał z lutego 1580 roku pokazujący, z jakimi kłopotami borykano się przy zaciąganiu tej formacji i jak wyglądał specyficzny opór dzierżawców królewszczyzn wobec wybrańców.