środa, 31 marca 2010

Brygada szwedzka


Od czasu do czasu wypadałoby wrzucić coś o armii Gustawa II Adolfa. Tym razem bez dłuższego tekstu, opis diagramu powinien wystarczyć - słynna 'brygada szwedzka', kojarzona właśnie z 'Lwem Północy'.

wtorek, 30 marca 2010

Dragonia litewska 1617-1629



Dragonia wywodzi się z Francji, gdzie zwłaszcza podczas panowania Henryka IV z Nawarry w XVI wieku używano konnych arkebuzerów, walczących jako piechota. Formacja ta stała się popularna w armii Zjednoczonych Prowincji, gdzie książę Maurycy z Nassau wprowadzał w życie swoje reformatorskie poglądy na wojskowość. Nazwa ‘dragonia’ miała się jakoby wywodzić od słowa ‘dragon’ czyli ‘smok’ – konny żołnierz wyposażony w arkebuz lub muszkiet z gorejącym lontem miał przypominać legendarną ognistą bestię. O wiele bardziej jednak prawdopodobne jest pochodzenie tej nazwy od holenderskiej nazwy ‘trachonz’ lub ‘tragons’ [w zwrotach „trachonz oder musquitier zu pferdt” i „tragons (dass ist musketirer zu pferdt”)], które oznaczały po prostu konną piechotę. Co prawda ówcześni teoretycy wojskowości sugerowali, że oddziały dragońskie powinny mieć klasyczny podział na uzbrojonych w muszkiety strzelców i pikinierów, jednak w praktyce dragoni walczyli jako oddziały muszkieterskie.

W armiach RON historia dragonii nieodmiennie wiążę się z osobą hetmana litewskiego Krzysztofa II Radziwiłła (od 1615 roku był hetmanem polnym, od 1635 roku zaś hetmanem wielkim). To pod jego komendą w 1617 roku w Inflantach widzimy pierwszy oddział litewskiej dragonii – była to licząca 120-porcji kompania dowodzona przez francuskiego kapitana Gabriela Ceridona. Jak się wydaje, kornet ten wchodził w skład regimentu piechoty niemieckiej pułkownika Kruzebecka, który jesienią 1617 roku przeszedł ze służby szwedzkiej do armii litewskiej. Jako że Szwedzi nie mieli w tym czasie jednostek dragonii (pierwszy oddział powstał w 1621 roku – ale to już materiał na inny tekst) oznaczałoby to, że jedna z kompanii Kruzebecka została przez hetmana przeformowana w dragońską. Poparciem hipotezy o przeformowaniu kompanii pieszej w dragońską może być fakt, że Ceridon nie miał listu przypowiedniego. Oddział Ceridona był chwalony przez żołnierzy litewskich za udział w kampanii – „przez wszystek czas pilno i pracowicie powinność regimentowi od JKM oddawał i we wszystkim jednaką zgodą z wojskiem postępował’.
W kolejnej odsłonie walk ze Szwedami – 1621-1622 – hetman Radziwiłł nie omieszkał użyć większej liczby dragonii. Według prof. Henryka Wisnera rotą dragońską był oddział Anglika Johna Donowana (Jana Donowaja), w litewskiej armii od lata 1621 roku do końca wojny. Rota, licząca w przeciągu kampanii licząca od 120 do 200 porcji, w dostępnych mi materiałach źródłowych wykazywana jest jednak jako piechota cudzoziemska. Biorąc jednak pod uwagę, że dragonów nader często nazywano ‘Niemcami’ lub ‘piechotą niemiecką’ trudno dokładnie zidentyfikować jednostkę Donowana. Bez wątpienia jednak rotą dragońską była silna (300 porcji) chorągiew francuskiego kapitana Wilhelma Barberiusza (Barberyusza), która pod koniec lipca 1622 roku dołączyła do armii hetmana Radziwiłła pod Mitawą. Wystawiono ją zamiast 500-konnego pułku lisowczyków, zwiniętego jesienią 1621 roku. Rota Barbieriusza weszła do walki niemal natychmiast po dotarciu do litewskich sił głównych – 1 sierpnia 1622 roku Francuz poprowadził udany kontratak na pozycje szwedzkie – „wsiadłszy na Szwedów, gnali ich bardzo daleko, i niemało nasiekli, nastrzelali” – tracąc tylko dwóch zabitych i czterech rannych dragonów. W sferze planów było utworzenie jeszcze jednej, liczącej 150 porcji, roty dragońskiej, pod kapitanem Butlerem (dowodził ostatecznie rotą piechoty cudzoziemskiej). Zygmunt III nie wydał mu jednak listu przypowiedniego, chcąc najpierw zasięgnąć rady hetmana. Radziwiłł, dowiedziawszy się o decyzji królewskiej od Butlera, którzy w lutym 1622 roku przybył ze swoją piechotą do obozu litewskiego pod Mitawą, napisał w liście do króla „śmiem radzić i prosić W.K.Mości, abyś onemu [Butlerowi – K.] besztalung na pomieniona liczbę dragonów wydać rozkazać raczył. Bo potrzeba będzie tych ludzi w wojsku”.
W czasie następnego konfliktu inflanckiego ze Szwedami, w okresie 1625-1629, znów odnajdujemy w armii litewskiej roty dragońskie. Problemem jednak są dosyć fragmentaryczne dane dotyczące wojsk litewskich w tym okresie, dodatkowo kłopotów przysparza fakt rozbicia wojska na dwie dywizje, dowodzone przez obydwu hetmanów. Pod komendą Radziwiłła od początku wojny znajdowała się rota dragonii kapitana Eygirda – 60 dragonów broniło latem 1625 roku Birż. Rota Eygirda (ok. 100 porcji) walczył w toku kampanii 1625 roku i 1626 roku. 13 lipca 1626 roku dragoni Eygirda a także ‘podragonieni’ muszkieterowie roty niemieckiej Abrahamowicza (Abramowicza) wzięli udział w zwycięskim dla Litwinów starciu pod Bowskiem, z kolei 17 sierpnia tegoż roku, pod komendą Gosiewskiego, dragonia Eygirda walczy pod Mitawą.
W dywizji hetmana wielkiego Lwa Sapiehy w okresie lato-jesień 1625 walczy licząca 150 porcji rota Andrzeja Stanisława Sapiehy, starosty ryskiego. Oddział bardzo dobrze prezentował się w walkach nad Dźwin - „razili Szwedów długą strzelbą dobrze”. Już jednak w grudniu 1625 roku jednostka została w wyniku strat uznana za niezdolną do służby – „piechota wszystka zniszczała, dragonów, co było trochę i ci pochorzeli”. Prawdopodobnie resztki roty walczyły w 1626 roku pod Walmozją, mogłoby to tłumaczyć fakt, że według szwedzkich relacji w bitwie tej wzięła udział ‘piechota niemiecka’ w armii litewskiej. Dragonia (prawdopodobnie słaba liczebnie rota Eygirda) bierze udział w nieudanej dla Litwinów bitwie pod Selborkiem 30 września 1626 roku.
Nie udało mi się dotrzeć do żadnych danych dotyczących dragonii litewskiej w okresie 1627 i 1628. Dopiero w kompucie z 1629 roku znajdujemy, liczącą 250 porcji, rotę dragonii, dowodzoną zresztą przez znanego nam już Wilhelma Barberiusza. Dragonia musiała jednak wywrzeć nader pozytywne wrażenie na oficerach litewskich, którzy chętnie będą wystawiać oddziały dragońskie w kolejnych kampaniach. W 1635 roku hetman Krzysztof Radziwiłł będzie miał już 6 kompanii, liczących 720 porcji, a armiach kolejnych hetmanów jak Janusz Radziwiłł czy Paweł Jan Sapieha kompanie i regimenty dragońskie będą stanowiły poważną część armii.
Bibliografia:
- Bruliński Z., Diariusze wyprawy hetmana litewskiego Lwa Sapiehy do Inflant w 1625 r., [w:] Studia historyczno – wojskowe, t. II – za rok 2007, red. K. Bobiatyński, P. Gawron, M. Nagielski, Zabrze 2008
- Wisner Henryk, Wojna inflancka 1625-1629 [w:] Studia i Materiały do Historii Wojskowości, tom XVI, cz.1, Warszawa 1970
- Wisner Henryk, Wojsko litewskie I połowy XVII wieku [w:] Studia i Materiały do Historii Wojskowości, tom XXI, Warszawa 1978
- Wimmer Jan, Wojsko i skarb Rzeczypospolitej u schyłku XVI i w pierwszej połowie XVII wieku [w:] Studia i Materiały do Historii Wojskowości, tom XIV, Warszawa 1968
- Wisner Henryk, Kampania inflancka Krzysztofa Radziwiłła w latach 1617-1618 [w:] Zapiski Historyczne nr 1, Warszawa 1970
- Księcia Krzysztofa Radziwiłła hetmana polnego Wielkiego Księstwa Litewskiego sprawy wojenne i polityczne 1621 – 1632, Paris 1859

Wojska kwarciane 1602-1648


Sporządziłem sobie zestawienie liczebności i składu koronnego wojska kwarcianego w okresie 1602-1648. Wyszło tego na kilka stron, nie będę wrzucał na blog, żeby nie zarzucać cyferkami ;) jeżeli jednak ktoś jest zainteresowany proszę o kontakt (mail, priw, komentarz), a nie omieszkam podesłać na maila. Na dzień dzisiejszy to wstępna wersja, pewnie się jeszcze dokopię dokładniejszych danych, niemniej jednak zawsze na dobry początek może wystarczy...




niedziela, 28 marca 2010

Nie tylko hetmani i marszałkowie... - cz. I

Od czasu do czasu zamierzam poświęcić nieco miejsca nieco mniej znanym oficerom armii XVII-wiecznych. Na pierwszy ogień – bohater spod Kircholmu, litewski rotmistrz husarski Tomasz Dąbrowa.
Pierwsze informacje o tym oficerze znalazłem dla 1602 roku, kiedy to jesienią Dąbrowa dowodził garnizonem Felina - 100 koni husarii (zapewne jego rota) i 600 piechurami. Być może Tomasz Dąbrowa przejął jedną z dotychczasowo istniejących chorągwi husarskich - pytanie jednak którą? Rota Dąbrowy wzięła udział w potyczce nieopodal Rekvere (5 marca 1603 roku). W czerwcu dowodził podjazdem, liczącym ok. 150 koni - Dąbrowa spalił przedmieście Parnawy (tzw. Starą Parnawę), ale podczas odwrotu napotkał przeważające siły szwedzkie i unikając walki powrócił do Felina. Prawdopodobnie jego chorągiew brała udział w bitwie pod Białym Kamieniem (25 września 1604 roku). Niezwykle dzielnie walczył pod Kircholmem w 1605 roku – szarżował na czele husarii na lewym skrzydle, odniósł ranę w bitwie. To właśnie z ręki litewskiego rotmistrza miał zginąć ks. Luneburski.
Zimą 1609 roku znów znajdujemy Dąbrowę przy hetmanie Chodkiewiczu - jego rota husarska wchodzi w skład siły w obozie pod Salis. Spieszona husaria rotmistrza bierze udział w zdobyciu Parnawy 1/2 marca 1609 roku.
6 października 1609 roku widzimy Dąbrowę na czele pułku jazdy w bitwie przeciw siłom szwedzkim gen. Mansfelda (bitwa nad rzeką Gawią), gdzie jego szarża miała decydujący wpływ na wynik starcia.
Towarzyszył hetmanowi w wyprawie do Rosji - podczas próby odsieczy Moskwy na przełomie sierpnia i września 1612 roku w pułku Chodkiewicza chorągiew husarska Dąbrowy jest najliczniejsza (153 koni).
Towarzyszył też hetmanowi na przełomie 1614 i 1615 roku - nie udało mi się jednak ustalić, czy także w dalszej kampanii. Jego nazwiska nie pojawia się w spisach wojsk litewskich walczących w 1617-1618 i 1621-22 w Inflantach, nie figuruje także jako rotmistrz w armii Chodkiewicza w 1617-1618 (wyprawa moskiewska) czy w kampanii chocimskiej 1621 roku. Czy oznacza to, że zrezygnował z dalszej służby wojskowej czy też może zmarł w tym okresie? Tego niestety na dzień dzisiejszy nie wiem...

piątek, 26 marca 2010

Denhoffowie w armii koronnej 1626-1629


Zaciekawiła mnie kwestia udziału przedstawicieli inflanckiej rodziny Denhoff, walczących w okresie wojny pruskiej 1626-29 w armii koronnej. O kilku znalazłem małe co nieco - jak widać poniżej związani byli z wojskiem cudzoziemskim, zaciągali w 1627 roku duże regimenty piechoty cudzoziemskiej, które były potrzebne do walki ze Szwedami.

1) Otto (Otton) – dowodził rotą rajtarii JKM, jego 200-konna chorągiew eskortowała króla Zygmunta III i królewicza Władysława w ich podróży z Warszawy do Torunia w sierpniu 1626 roku. Otto zginął w bitwie pod Gniewem ‘w głowę nad lewym okiem postrzelony’.
2) Gerard (Gerhard) – doświadczony oficer piechoty (walczył w 1621 roku pod Chocimiem) dowodził rotą muszkieterów (200 żołnierzy?) pod Gniewem w 1626 roku, jego oddział walczył w oblężeniu Pucka w 1627 roku (chociaż on sam miał już wtedy przebywać na Śląsku w misji rekrutacyjnej), część wpadła do niewoli pod Kiezmarkiem (gdzie prawdopodobnie dowodził nimi Fryderyk). Od czerwca 1627 roku w służbie widzimy jego regiment piechoty (1042 porcje), do obozu Koniecpolskiego dotarł jednak już po bitwie pod Tczewem. Zimą 1629 roku oberszter dowodził obroną Torunia przed Szwedami. Wiosną 1629 roku regiment ten miał liczyć ponad 3000 porcji (sic!)
3) Ernest – dowodził rotą rajtarii zaciągniętą w 1626 roku, po raz pierwszy widzimy ją w obozie w Warcimierzu w listopadzie tegoż roku. Być może do jego roty włączono żołnierzy z oddziału poległego pod Gniewem Ottona. Wydaje się, że rota służyła do końca wojny, rajtaria Denhoffa (acz bez podania imienia) wymieniana jest w źródłach w 1629 roku.
4) Magnus Ernest [brat Gerarda] – wraz z bratem walczył w 1621 roku pod Chocimiem, od czerwca 1627 roku w służbie jego regiment piechoty (767 porcji, do obozu Koniecpolskiego dotarł już po bitwie pod Tczewem. Od jego syna, urodzonego w 1639 roku, wywodzi się pruska linia rodu.
5) Fryderyk (Friedrich) – według Hoppego jako obersztlejtnant wpadł do szwedzkiej niewoli pod Kiezmarkiem (zapewne dowodził w zastępstwie Gerarda i to już od 1626 roku), brał udział w bitwie pod Górznem, latem 1629 roku został obersztem regimentu pieszego po zmarłym Gustavie Sparre (Fryderyk był zapewne od 1628 roku obersztlejtnantem w tym regimencie)

Na szwedzkim szkicu pokazującym szyk bojowy armii polskiej w 1628 roku (pod Brodnicą lub Grudziądzem) można jeszcze odnaleźć dwóch Denhoffów, z którymi nie spotkałem się do tej pory w innych źródłach:
6) Hindrich - jako kapitan jednej z kompanii w regimencie piechoty Gerarda – być może jest to Henryk, syn Theodora?
7) Johan - jako dowodzący kompanią rajtarii (w rocie Ernesta?)
Niestety nie jestem na dzień dzisiejszy w stanie zweryfikować tych akurat oficerów, brak mi także informacji o innych członkach rodu walczących ze Szwedami w okresie 1626-1629.

Sojusznicy RON - cz. III

Krótki epilog do brandenburskiej pomocy wojskowej dla RON w czasie wojny pruskiej.

Wspomniałem już uprzednio o nieszczęsnej próbie wysłania do armii koronnej kombinowanego regimentu piechoty elektora, co skończyło się tylko wzmocnieniem armii szwedzkiej. W 1629 roku Brandenburczyków musiało ruszyć sumienie, a raczej naciski polskie musiały dać się im we znaki, wszak Brandenburgia zobowiązana była do wystawienia kontyngentu kawalerii na żądanie RON . W ‘Kontynuacji djarjusza o dalszych postępkach wojennych z Szwedami a die. 1 Julii (1629)’ pod datą 30 Julii (lipca) znajdujemy wzmiankę ‘ku wieczorowi chorągiew rajtarska Książęcia Pruskiego, półtorasta rajtarów porządnych przyszło(s) do obozu’. Daniel Staberg (wielkie podziękowania!) dotarł do pracy Curta Jany ‘Geschichte der königlich preussischen Armee bis zum Jahre 1807. 1, Von den Anfängen bis 1740’, wydanej w Berlinie w 1928 roku, na podstawie której można zidentyfikować ową jednostkę rajtarów. Była to, licząca 125 koni, kompania arkebuzerów pod komendą Georga Ehrentreicha von Burgsdorffa. Źródła milczą o udziale brandenburskiej rajtarii w walkach, jednak powinność lenna została dopełniona…

Z cyklu Historie jednostek wojskowych - cz. III

Słów kilka o ulubionej przeze mnie jednostce armii koronnej w toku wojny o ujście Wisły, tym ciekawszej, że jej dowódcą był zagorzały kalwin (a nie było to przecież aż tak typowe w RON). Regiment rajtarii Mikołaja Abrahamowicza (Abramowicza), wojewodzica smoleńskiego (klienta rodu Radziwiłłów, późniejszego generała artylerii litewskiej) znajdujemy w armii koronnej od drugiej bitwie pod Gniewem (w sile 400 koni - dwie lub trzy chorągwie). Dowodzący nim Abrahamowicz to doświadczony oficer, walczący w kampaniach 1621-1622 i 1625 w Inflantach pod komendą hetmana Radziwiłła.

W 1627 roku widzimy regiment pod Hammerstein - dwie kompanie regimentu stacjonują w Człuchowie (Słuchowie) i Dobrzynku (Friedlandzie), chorągiew stacjonująca w tej drugiej miejscowości ponosi spore straty w walce ze Szwedami 11 kwietnia, jednak polskim rajtarom udaje się utrzymać w swoich rękach zamek. Kompania z Człuchowa, prowadzona przez samego Abrahamowicza, stara się przyjść z pomocą oblężonym towarzyszom, ale zostaje odparta przez przeważające siły szwedzkie. 12 kwietnia regiment łączy się z siłami głównymi hetmana i bierze udział w finałowej walce o Czarne (Hammerstein). Część ex-szwedzkich rajtarów (jakoby 500, acz wydaje się to być wysoką liczbą) po kapitulacji zgrupowania zostaje włączona do regimentu Abrahamowicza (i rajtarii Denhoffa, jednej lub dwóch kompanii także stanowiących w tym czasie część armii koronnej), co raczej z naddatkiem zrekompensowało straty poniesione do tej pory w kampanii. Według źródeł szwedzkich rajtaria walczy pod Tczewem w 1627 roku.

W 1628 roku znów w sukurs przychodzą nam źródła szwedzkie, które lokalizują regiment w działaniach w okolicy Brodnicy i Grudziądza. W 1629 roku walczy pod Górznem, latem tegoż roku ma liczyć aż pięć kompanii (być może taką organizacją miał już w 1628 roku). Po zakończeniu wojny ze Szwecją, na przełomie 1629 i 1630 roku regiment, tak jak pozostałe jednostki rajtarskie, został zwinięty.

Mam teorię (acz niepotwierdzoną oczywiście) że oddział powstał w oparciu o litewski regiment Andrzeja Seja, który w 1625 roku walczył w 'dywizji' hetmana Radziwiłła (pod komendą Abrahamowicza właśnie), a w 1626 roku nie ma go już w składzie armii litewskiej. Niedługo potem regiment pod komendą Abrahamowicza dociera do armii koronnej w Prusach. W bitwie pod Gniewem świadek wydarzeń określił regiment na ‘400 koni rajtarów dobrych Inflantczyków’ - wskazywałoby to na dobry materiał ludzki oddziału, co przemawiałoby za doświadczonymi żołnierzami spod dawnego regimentu Seja. Na dzień dzisiejszy to jednak tylko teoria…

wtorek, 23 marca 2010

Straty w wojnie pruskiej 1626-1629 - cz.I

Ciekawostki dotyczące strat wojsk uczestniczących w wojnie pruskiej (o ujście Wisły) 1626-1629 – jak widać to zdecydowanie mój ulubiony konflikt… Będę wrzucał okruchami, ale mam nadzieje, że interesującymi.

Na pierwszy ogień zidentyfikowani polscy oficerowie (dowodzący chorągwiami/kompaniami) polegli lub zmarli w toku wojny:

- Otto Denhof – rotmistrz królewskiej chorągwi rajtarii – zginął w bitwie pod Gniewem w 1626 roku

- Krzysztof Faliński – rotmistrz kwarcianej chorągwi kozackiej - zginął w połowie grudnia 1626 roku w nieudanym szturmie Pucka

- Storch – kapitan, d-ca kompanii piechoty [wciąż nie mogę zidentyfikować roty] – zginął jako dowódca ‘piechoty morskiej’ w bitwie pod Oliwą w 1627 roku

- Owen- kapitan, d-ca kompanii w kwarcianym regimencie dragonii Wintera - zabity latem 1627 roku w pojedynku przez kapitana Ratkego

- Stanisław Suliszowski – rotmistrz kwarcianej chorągwi kozackiej – zginął w potyczce nieopodal Rypina w nocy z 28 na 29 sierpnia 1628 roku

- Rybiński – rotmistrz piechoty wybranieckiej z województw krakowskiego i sandomierskiego – zginął 4 listopada 1628 roku w walce o Brodnicę

- Boki (nieznanego imienia) –rotmistrz kwarcianej chorągwi kozackiej – zginął w bitwie pod Górznem w 1629 roku

- Stefan Koniecpolski – rotmistrz kwarcianej chorągwi husarii, pułkownik – zmarł (latem 1629 roku?)

- Gustav Sparre – oberszter regimentu piechoty –zmarł w wyniku choroby 18 lipca 1629 roku w Gniewie

niedziela, 21 marca 2010

Nota bibliograficzna

Krótkie wyjaśnienie co do danych bibliograficznych w poszczególnych postach na blogu. Nie zawsze będę wrzucał listę źródeł - po części z lenistwa, po części wynika to z faktu, że lista bibliograficzna w niektórych przypadkach mogłaby być dłuższa niż sam tekst ;) Jeżeli jednak któryś z Czytelników będzie zainteresowany źródłami dla danego tekstu czy informacji, proszę śmiało pytać, czy to w komentarzu czy w mailu - nie omieszkam podać listy bibliograficznej do tekstu.

Pozdrawiam

sobota, 20 marca 2010

Anglicy i Szkoci w korpusie de la Gardie - 1609-1612

Kampania 1609-1610

Zaciągi angielsko-szkockie (także sporo Walijczyków) opuściły Wyspy latem 1609 roku. Było to 1200 ludzi pod ppłk. Calvine (nie mam o nim żadnych dodatkowych danych) i dodatkowych 300 pod Cockburnem. Początkowo przetransportowane do Sztokholmu, potem do Finlandii (tam sześć kompanii desygnowanych jako rajtaria dostało konie), skąd wysłano ich do Rosji pod generałem Hornem jako uzupełnienia dla korpusu de la Gardie (przełom 1609/1610). Regiment miał stan 1800 piechoty i 600 jazdy (więc połączono nowe zaciągi z wcześniejszymi w wysp). Jednostki poniosły duże straty marszowe w Finlandii, przede wszystkim na skutek złej pogody i braku żywności. Problemy żywnościowe skończyły się po wkroczeniu do Rosji ;) W marszu połączyli się z dwoma kompaniami rajtarii francuskiej de la Veile’a (chociaż te akurat dwie kompanie nie walczyły pod Kłuszynem, będąc oddelegowane przed bitwą). Dotarli jako posiłki do de la Gardie, którego zgrupowanie w owym czasie składało się przede wszystkim z oddziałów najemnych. Pod Kłuszynem sześć angielsko-szkockich kompanii liczyło ok. 500 żołnierzy.

Po ucieczce de la Gardie i oddziałów fińskich, a także rozproszeniu kawalerii angielsko-szkockiej, jedyną jednostką najemną która stawiała jeszcze opór Polakom pod Kłuszynem było 600-700 piechoty (połowa holenderska, połowa angielska). Oddział tam przeszedł na stronę polską, poza oddziałem kpt. Yorke’a (patrz niżej)

Samuel Colbron (Cockburn, Coburn, Koburn, Cobron) – Szkot – w 1609 roku podpułkownik lub pułkownik, a nie kapitan, ten sam który dostał łomot pod Kropimojzą (zmarł w 1622 a nie w 1621). Jeden z grupy szkockich oficerów którzy na przełomie 1608/1609 zostali wysłani do Szkocji by zaciągać żołnierzy do armii szwedzkiej, na zlecenie Jamesa Spensa . Pozostali oficerowie (najbardziej znani) to Hugh Cochran, Daniel Rogers, Robert Kinnaird, Patrick Ruthven, John Wauchop, George Douglas i William Horne. W wyprawie do Rosji dowodził regimentem jazdy (angielsko-szkockim), walczącym pod Kłuszynem. Walczył także w kampanii rosyjskiej 1611-1613. Anonimowy brytyjski autor relacji z kampanii kłuszyńskiej wymienia go jako kapitana, zapewne dlatego że Coburn dowodził także własną kompanią (czyli pierwszą kompanią regimentu)

Crale – John Craul/Crail/Kreyel – Szkot - od 1609 w Rosji, jako kapitan dowodzący kompanią jazdy, pod Kłuszynem postrzelony w kolano, zmarł na skutek rany, prawie cała jego kompania została wybita w bitwie (miało ocaleć tylko 12 żołnierzy)

Kendricke – Hugh/Hugo Kendrick/Kendrich – Szkot – od 1609 kapitan, dowodzący kompanią jazdy w Rosji, ranny w głowę pod Kłuszynem, według relacji brytyjskiego żołnierza zmarł po bitwie. W 1621-22 mamy w armii szwedzkiej angielskiego kapitana o tym samym nazwisku, może to być zupełnie inny oficer, jednak możliwe jest, że kapitan przeżył Kłuszyn i walczył dalej w armii szwedzkiej

Benson – nieznanego imienia – Anglik – od 1609 roku początkowo porucznik, w 1610 roku kapitan jazdy w Rosji, pod Kłuszynem postrzelony w rękę i ranny w głowę

Creyton – Thomas Crichton/Creighton – Szkot – od 1609 roku jako kapitan jazdy w Rosji, zginął pod Kłuszynem

Carre – prawdopodobnie Anglik – od 1609 roku jako kapitan jazdy w Rosji, ocalał pod Kłuszynem, udało się także uciec jego kornetowi (prawdopodobnie był to jedyny sztandar owej kawalerii który ocalał), ale cała kompania została ‘rozproszona i stracona’

Chamberlain – Thomas Kamberling/Chamberlayne – Anglik - od 1609 roku w Rosji

York/Yorke – nieznanego imienia – Anglik – oficer piechoty od 1609 (być może nawet 1608?) roku w Rosji, wraz z kilkoma oficerami i żołnierzami swojej kompanii nie poddał się Polakom, wycofał się w ślad za de la Gardie.

Kampania 1611-1612

W składzie odbudowanego korpusu de la Gardie wchodził regiment Samuela Cobrona, składający się z następujących kompanii [wszystkie kompanie poza angielską Cobrona były angielsko-szkockie]:

- Samuela Cobrona

- Richarda Banda

- Harry’ego Elfingtuma

- Jacoba Frenshama

- Nicholasa Genta

- Roberta Kinnarda

- Roberta Moore’a

- Olivera Poplera – podpułkownika regiment

- Roberta Poplera

Regiment wziął w marcu 1611 roku udział w wyprawie mającej na cele oblężonej przez Rosjan Ładodze, bronionej przez najemników szwedzkich. W lipcu tegoż roku regiment brał udział w zdobyciu Nowgorodu. We wrześniu regiment, stanowiąc część wydzielonej grupy generała Everta Horna, szturmował Pskow. Kapitan Harry Elfingtum dowodził pierwszym, nieudanym szturmem, został w pobitewnym raporcie oskarżony przez Horna o tchórzostwo.

Zimą 1612 roku kompanie Banda, Elfingtuma i Olivera Poplera zostały zniszczone przez siły moskiewskie w starciu pod Staraja Russa – Popler i Elfingtun zginęli, Band wpadł do niewoli. W marcu 1612 roku pozostałe kompanie regimentu, znow pod komendą Horna, pomściły swoich kolegów, rozbijając ‘kozacki’ pułk Michajłowicza.

Oprócz regimentu Cobrona w składzie korpusu de la Gardie wchodziły jeszcze dwa szkockie kornety jazdy, dowodzone przez Patricka Ruthvena i Johna Wacopa (Wauchopa). Z kolei Daniel Hepburn dowodził Livfänika - niemiecką kompanią gwardii przybocznej de la Gardie.

Główne źródła:

- anonimowa ‘Narrative of an Englishman serving against Poland’ (żołnierz kompanii Crale’a)

- imiona ustalone przez G. P. Herda, w pracy doktorskiej 'General Patrick Gordon of Auchluchries - A Scot in Seventeenth Century Russian Service', Aberdeen, 1994

- Sveriges Krig 1611-1632, volume I, appendix 8

Z cyklu Historie jednostek wojskowych - cz. II

Konungens Livregemente till häst, znany też jako Konungens Garde till häst lub Pfalzgreve Filip von Sulzbachs rytteriregemente – najemny regiment ‘rajtarów króla’, dowodzony przez pfalzgrafa Filipa von Sulzbach, utworzony w 1655 roku (w składzie 9 kompanii). Jeden z prawdziwych ‘koni roboczych’ armii szwedzkiej, biorący udział w niemal każdym najważniejszym starciu ‘Potopu’.

Latem 1655 roku wkroczył na teren Polski rozdzielony na dwie części - gros regimentu (270 żołnierzy) w składzie korpusu Wittenberga, kompania (lub słaby skwadron – zaledwie 60 żołnierzy) w składzie korpusu króla Karola X Gustawa. Widzimy go pod Ujściem, potem walczył pod Żarnowem (na prawym skrzydle armii szwedzkiej), jesienią 1655 roku wraz z główną armią polową bierze udział w oblężeniu Krakowa.

Wiosną 1656 roku w składzie korpusu generała Stenbocka przy oblężeniu Malborka i działaniach wokół Gdańska. W maju 1656 roku jeden skwadron z regimentu bierze udział w bitwie pod Gnieznem, walcząc na prawym skrzydle armii szwedzkiej. Nie mogło ‘rajtarów króla’ zabraknąć w bitwie pod Warszawą, gdzie wzięli min. udział w odparciu szarży husarii polskiej i litewskiej. Jesienią tegoż roku regiment Sulzbacha znów walczy pod komendą Stenbocka, biorąc udział w zwycięskim starciu z Litwinami pod Filipowem.

Latem 1657 roku regiment (ok. 250 żołnierzy) rusza z armią Karola X Gustawa do ataku na Danię. Walczy w obydwu kampaniach duńskich, w lutym 1659 roku biorąc udział w szturmie na Kopenhagę, gdzie Sulzbach (awansowany na generała) dowodził rezerwą kawalerii (regiment prowadził ppłk. Buchwald). W 1660 roku, w przededniu likwidacji regimentu, liczył 390 żołnierzy w pięciu kompaniach, dowodzonych przez płk. Buchwalda (skwadron złożony z jednej kompanii) i płk. Ahrendorfa (skwadron złożony z czterech kompanii).

czwartek, 18 marca 2010

Sojusznicy RON - cz. II

W lipcu 1627 roku brandenburski elektor Jerzy Wilhelm, pod wpływem presji ze strony Polaków walczących w Prusach z najazdem szwedzkim, decyduje się na wysłanie kontyngentu posiłkowego do armii polskiej. Zgrupowanie brandenburskie miało się składać z 1200 żołnierzy piechoty (wspartych 3 działami), podzielonych na sześć kompanii:

- 3 kompanie rekrutowane lokalnie w Prusach

- 2 kompanie z regimentu Hillebrada von Krachta, przerzuconego do Prus z Brandenburgii

- 1 kompanii z regimentu gwardii pieszej [Leibregiment zu Fuss], także przerzuconego z Brandenburgii

Morale żołnierzy było niskie, nie uśmiechało im się walczyć u boku katolickich Polaków przeciw Szwedom-protestantom. Znając nastroje swoich wojaków, elektor wysłał ich do obozu polskiego pod eskortą (sic!) trzech kompanii regimentu gwardii pieszej i czterech kompanii rajtarii.

27 lipca 1627 roku brandenburski ‘korpus’ zostaje otoczony przez szwedzkich rajtarów. Szwedami dowodzi hr. Frans Bernhard von Thurn . Woła on do niemieckich piechurów:

- Freunde, oder Feinde? [Kto idzie, przyjaciel czy wróg?]

- Freunde! [Przyjaciel!] – odpowiadają piechurzy, którym cała ta wyprawa wojenna nie w smak. Von Thurn wydaje więc komendę:

- So hebet eure Musqueten auff! [Na ramię broń!] – co też żołnierze skwapliwie wykonują. Hrabia zbliża się do nich i pyta

- Ihr seid Koniges ‘von Schweden’ Volck? [Czy jesteście żołnierzami króla szwedzkiego?] – na co wojacy odpowiadają skwapliwie:

- Ja, ja! [Tak, tak!]

Von Thurn po krótkich negocjacjach przyprowadza do szwedzkiego obozu siedem kompanii piechoty i połowę brandenburskiej jazdy. Gustaw II Adolf nakazuje odesłać do domu pruskich oficerów (‘by na drugi raz bardziej dbali o swych żołnierzy) i sztandary, a z pozyskanych kompanii piechoty tworzy nowy oddział armii szwedzkiej - 'Zielony' regiment. Na jego czele staje dotychczasowy podpułkownik ‘Żółtego’ regimentu, Hans Kaspar von Klitzing, który na czele swojej kompanii przechodzi do nowej jednostki. Rajtarzy brandenburscy wchodzą najprawdopodobniej do skwadronu rajtarii pułkownika Streiffa, odbudowanego po klęsce pod Hammerstein.

Z cyklu Historie jednostek wojskowych - cz. I

W niniejszym cyklu chciałbym od czasu do czasu opisać pokrótce historie niektórych mniej lub bardziej znanych oddziałów z różnych armii XVII wiecznych. Na dobry początek coś z rodzimego podwórka czyli słów kilka o chorągwi husarskiej królewicza Władysława Wazy, w służbie w okresie 1626-1631.
Chorągiew ta, dowodzona przez porucznika Mikołaja Stogniewa, powstała jesienią 1626 roku w Prusach, w oparciu o chorągiew ‘dworską’ Zygmunta III, która wzięła udział w bitwach pod Gniewem. Chorągiew królewicza weszła w skład armii koronnej hetmana Stanisława Koniecpolskiego, gdzie w widzimy ją w składzie pułku hetmańskiego w każdym większym starciu wojny pruskiej 1626-1629.
W kwietniu 1627 roku bierze udział w walce ze szwedzkim zgrupowaniem maszerującym z Meklemburgii – ciąg starć przeszedł go historii jako bitwa pod Czarnem (Hammerstein). Chorągiew królewicza 9 kwietnia wchodzi w skład polskiej grupy, która niszczy szwedzką ariergardę pod Głodowem. Zapewne bierze udział w szarży na Hammerstein 13 kwietnia, kiedy to husaria zadała ciężkie straty rajtarii szwedzkiej.
Pierwszego dnia bitwy pod Tczewem , 7 sierpnia 1627 roku, chorągiew bierze udział w ciężkich walkach z rajtarią szwedzką - husaria królewicza traci w tym starciu sztandar.
Nie udało mi się znaleźć dokładniejszych informacji o udziale chorągwi w kampanii 1628 roku (wynika to zapewne z faktu, że ten rok wojny jest najsłabiej do tej pory opisany). Bez wątpienia jednak husarze królewicza dzielili z resztą armii dole i niedole owej kampanii, gdzie problemem byli nie tylko Szwedzi, ale i brak żołdu, głód i choroby. Szwedzkie źródła wskazują na obecność owej chorągwi w siłach głównych hetmana przy próbach wciągnięcia Gustawa II Adolfa do walnej bitwy – np. w sierpniu, w okolicach Grudziądza i Brodnicy.
W 1629 roku chorągiew królewicza bierze udział w przegranej przez Polaków bitwie pod Górznem. W czerwcu tegoż roku możemy zidentyfikować husarzy Władysława Wazy jako jedną z chorągwi walczących w słynnej bitwie pod Trzcianem. Jak czytamy w relacji z bitwy: Rozkazał Imść Pan Hetman chorągwiom kozackim wprzód do kornetów nieprzyjacielskich skoczyć (…) sam chorągwią swoją i Królewicza Imści przewodził.
Po zakończeniu wojny ze Szwecją chorągiew królewicza wchodzi w skład sił przerzuconych na Ukrainę. Wiosną 1630 roku walczy ze zbuntowanymi Kozakami (tzw. powstanie Fedorowicza). Kiedy nieopłacone wojsko pruskie zawiązuje, po stłumieniu powstania kozackiego, w lipcu 1630 roku konfederację pod Glinianami, chorągiew królewicza jest jedną z dwóch (obok husarskiej chorągwi hetmana) rot które nie przystępują do związku.

środa, 17 marca 2010

Jak rzezimieszek, kot i inflancki szlachcic obronili Toruń


Toruń jest bliski memu sercu, miałem bowiem przyjemność studiować na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika i mieszkałem w grodzie znanym z pierników (i nie tylko...) przez kilka lat. Stąd też nie może zabraknąć i toruńskiego epizodu historycznego, acz nieco z przymrużeniem oka.

Luty 1629 roku, trwa wojna Rzeczypospolitej ze Szwecją, znaną pod nazwą ‘wojny o ujście Wisły’ lub ‘wojny pruskiej’. Armia polska rozproszyła się po zimowych kwaterach, część tylko oblega Brodnicę, gdzie szwedzki garnizon trzyma się ostatkiem sił. Gustaw II Adolf przebywa w Szwecji, przygotowując nowe zaciągi wojskowe, drugi najważniejszy ‘gracz’ wojny - hetman koronny Stanisław Koniecpolski – bierze udział w obradach sejmu w Warszawie. Zupełnie nieoczekiwanie dla Polaków, Szwedzi przechodzą do ataku, próbując odblokować Brodnicę. Szwedzka armia polowa, dowodzona przez feldmarszałka Hermana Wrangla, szybkim marszem przez Ostródę, Lubawę i Lidzbark Welski zbliża się do Brodnicy, odpierając po drodze ataki polskich podjazdów. 11 lutego Szwedzi docierają nad rzekę Brynicę w okolicy Gutowa i Rudy. Udaje im się odeprzeć pozostawione tu jako czata oddziały polskie, Polakom udaje się jednak zniszczyć most na Brynicy, co opóźnia szwedzką przeprawę. Zastępujący hetmana Koniecpolskiego regimentarz Stanisław ‘Rewera’ Potocki stara się zebrać rozproszone oddziały – nie udaje mu się jednak ściągnąć na czas wszystkich podległych mu wojsk. 12 lutego dochodzi do bitwy pod Górznem – feldmarszałek Wrangel na czele swoich wojsk rozbija fatalnie dowodzoną armię polską, zadając jej ciężkie straty (blisko 700 zabitych i 600 wziętych do niewoli). Sukces rozzuchwala szwedzkiego dowódcę, który wydaje rozkaz marszu na Toruń. Zamierza z zaskoczenia zaatakować praktycznie pozbawione garnizonu miasto i zadać kolejny cios Polakom.

16 lutego awangarda armii szwedzkiej dociera do przedmieść Torunia. I tutaj, jeżeli wierzyć legendzie, Torunian ratuje przypadek. Tegoż dnia na niewielkim wzgórzu, zwanym przez mieszczan Wiesiołkami, ma miejsce egzekucja. Wiesiołki bowiem to toruńskie miejsce kaźni, gdzie zazwyczaj torturowano i ścinano skazańców. Drobny rzezimieszek, skazany na ścięcie za kradzież sakiewki złotych monet, wstępuje na szafot. Zapewne już żegna się z życiem, po raz ostatni spogląda na panoramę i wtem widzi maszerujących wojaków Wrangla. Natychmiast zaczyna krzyczeć, że oto nachodzą Szwedzi. Ostrzeżeni mieszczanie mają dzięki temu czas na zamknięcie bram tuż przed nosem napastników. Legenda głosi, że skazańca w nagrodę ułaskawiono, nadając mu nawet przezwisko Szwedzko…

A jak to wyglądało naprawdę? Faktycznie Szwedów przywitały zamknięte bramy i lufy miejskich dział. Mimo że garnizon miasta stanowiło zaledwie 350 żołnierzy, obronę wzmocniła milicja złożona z mieszczan, zdeterminowanych by bronić miasta. Na ich wolę walki wpłynąć musiało kilka czynników, w tym dwa najważniejsze – z jednej strony widok przedmieść miasta, bezlitośnie plądrowanych przez Szwedów, którzy palili i łupili co się da, z drugiej osoba dowódcy obrony. Oberszter (pułkownik) Gerard (Gerhard) Denhoff, syn wojewody dorpackiego o tym imieniu, był doświadczonym oficerem piechoty cudzoziemskiej w armii polskiej. Ten inflancki szlachcic walczył pod Gniewem w 1626 roku, w 1627 roku zaciągnął regiment piechoty na Śląsku na czele którego walczył ze Szwedami w Prusach. Szczęśliwym trafem był akurat obecny w Toruniu, gdy nadciągnął Wrangel, mieszczanie mogli więc liczyć na jego przywództwo.



Szwedzki feldmarszałek wysłał do Torunia parlamentariusza, proponując kapitulacje. Kiedy jego żądanie odrzucono, szwedzcy żołnierze ruszyli do ataku. Pomiędzy 16 a 20 lutego toruński garnizon odparł kilka szturmów, Szwedzi trzykrotnie próbowali za pomocą petard wysadzić bramę i otworzyć sobie drogę do miasta – bez skutku. I tutaj pojawia nam się kot, zaanonsowany już w tytule. Jak głosi legenda, był to nader leniwy kocur, jeden ze zwierzaków sprowadzonych do pilnowania miejskich spichlerzy przez plagą myszy. Kot nie bardzo jednak przejmował się gryzoniami, wolał wieczorami spacerować po miejskich murach, towarzysząc strażnikom wypatrującym niebezpieczeństw grożącym miastu. Kiedy jednak Szwedzi zaatakowali miasto, kocur pokazał całą swoją odwagę. U boku Torunian i żołnierzy Denhoffa miał brać udział w walkach wręcz z atakującymi Szwedami, po zakończeniu oblężenia niejeden z napastników długo nosił blizny po kocich pazurach. Po zakończeniu oblężenia rajcy toruńscy postanowili uhonorować kocura, który wolał polować na Szwedów zamiast na myszy. I tak barbakan czuwający nad bezpieczeństwem Bramy Chełmińskiej zyskał miano Kociego Brzucha, a trzy baszty obronne na północnej stronie miasta nazwano Kocimi Łapami, Kocim Ogonem i Kocim Łbem (ta ostatnia przetrwała do naszych czasów).

Wrangel zdał sobie sprawę, że dalsze oblężenie nie ma sensu. Żołnierze szwedzcy byli zmęczeni, nie posiadano ciężkiej artylerii oblężniczej, obrońcy zdawali się nieugięci. Feldmarszałek wysłał raz jeszcze parlamentariusza do miasta, żądając zapłaty okupu w wysokości 100 000 talarów. Odpowiedziały mu miejskie działa, a kto wie, może i pogardliwe kocie prychnięcie… Sytuację Szwedów pogorszył jeszcze fakt, że rozproszone pod Górznem oddziały kawalerii polskiej zebrały się i zaczęły szarpać szwedzkie podjazdy. 20 lutego Wrangel jak niepyszny nakazał zwinąć oblężenie i rozpoczął się odwrót Szwedów w stronę Elbląga. Miasto było ocalone…



Bibliografia
Frąckowski Benon, Legendy toruńskie, Toruń 1996
Hoppe Israel, Geschichte des ersten schwedisch-polnischen Krieges in Preussen : nebst Anhang, Lepzig 1887
Kronika Pawła Piaseckiego biskupa przemyślskiego. Polski przekład wedle dawnego rękopismu, poprzedzony studyjum krytyczném nad życiem i pismami autora , Kraków 1870
Pankowski Waldek, Album toruński, Toruń 2008
Sveriges Krieg, tom II (Polska Kriget), Stockholm 1935
Szelągowski Adam, O ujście Wisły. Wielka wojna pruska, Kraków 1905

Siły sprzymierzonych w bitwie pod Trzcianem w 1629 roku

Wojna pruska 1626-1629 to zdecydowanie mój ulubiony konflikt, zwłaszcza że wiele polskich opracowań dotyczących tej wojny jest niestety mocno przestarzałych, powielających błędne teorie i nieścisłości, często wynikające z błędnej analizy materiałów źródłowych, co czyni temat godnym studiowania. Jedną z bitew, która nie miała szczęścia do porządnego opracowania, jest bitwa pod Trzcianem (a nie Trzcianą...), w której połączone siły polsko-cesarskie pokonały armię szwedzką. W pierwszym wpisie na temat tego starcia, przyjrzyjmy się kwestii liczebności armii sprzymierzonych.
Israel Hoppe w Geschichte des ersten schwedisch-polnischen Krieges in Preussen : nebst Anhang (str. 412) podaje siły polskie na 700 husarzy i 1000 kozaków, jest to najprawdopodobniej oparte na szacunkach generała von Arnima. Biskup Paweł Piasecki w swej kronice (str. 340) podaje informacje o 1300 husarii (w 8 chorągwiach) i 1200 kozakach (w 9 chorągwiach). W wyprawie wzięły także udział oddziały dragonów, które obsadziły przeprawę przez Liwe. Udało mi się zidentyfikować jedynie cztery chorągwie:
- husarska hetmana Koniecpolskiego
- husarska królewicza Władysława
- husarska Marcina Kazanowskiego (podziękowanie dla Radka Sikory za trop!)
- kozacka Łysakowskiego
Sam hetman Koniecpolski nie był zbyt wylewny w opisywaniu swych sił w listach napisanych po bitwie, stąd poza identyfikacją trzech chorągwi jego zapiski (przynajmniej te do których udało mi się na dzień dzisiejszy dotrzeć) nie rzucają dodatkowe światła na sprawę. Oczywiście otwartą pozostaje kwestia, czy Piasecki podaje stan etatowy czy faktyczny chorągwi – niemniej jednak na to pierwsze mogłyby wskazywać podejrzanie wysokie liczby w porównaniu z ilością chorągwi (odpowiednio 162.5 żołnierza/chorągiew husarii i 133.3 żołnierza/chorągiew kozacką). Biorąc pod uwagę wysokie straty jakie poniosły wojska koronne pod Górznem na początku roku (a wszystkie cztery zidentyfikowane chorągwie wymienione są pośród zeznań polskich jeńców wziętych do szwedzkiej niewoli podczas bitwy), a także masowe opuszczanie przez nieopłaconych żołnierzy swoich oddziałów zimą i wiosną 1629 roku nie wydaje się, by chorągwie mogły mieć tak wysokie stany faktyczne. Oczywiście te liczby można tłumaczyć jeszcze w inny sposób – np. chorągwie zostały wzmocnione żołnierzami z oddziałów które nie wzięły udziału w bitwie lub też Piasecki podał błędną liczbę chorągwi. Paradoksalnie jednak szacunki von Arnima, podane przez Hoppego, wydają się bardziej wiarygodne jako stan rzeczywisty 17 chorągwi podanych przez Piaseckiego.

Nieco łatwiej (w oparciu o kronikę Hoppego i informacje ze strony szwedzkiej) zidentyfikować kawalerię cesarska która wzięła udział w bitwie - w tym okresie (po bitwie dołączyły kolejne oddziały) von Arnim miał pod komendą 28 kompanii jazdy:
Regimenty:
- kirasjerzy Diuka Heinricha Juliusa von Sachsen-Lauenburg (reg. zwany Alt-Sachsen)– 10 kompanii
- arkebuzerzy Hansa Georga von Arnima – 5 kompanii
- arkebuzerzy hrabiego Ernsta Georga von Sparra – 5 kompanii
- arkebuzerzy hrabiego Heinricha von Schlicka – 5 kompanii
- oddział wydzielony z regiment kirasjerów diuka Heinricha Juliusa von Sachsen-Lauenburg (reg. zwany Neu-Sachsen) – 3 kompanie, było to jednak prawdopodobnie kompanie arkebuzerów.
Etatowo kompania jazdy cesarskiej miała ok. 100 żołnierzy (różnie to wyglądało zależnie od regimentu). Biorąc pod uwagę straty marszowe i typowe w okresie wojennym przypadki (dezercje, niepełne stany, etc) jedyna informacja o liczebności kawalerii cesarskiej w bitwie pod Trzcianem – 2000 ludzi – wydaje się wiarygodna, nawet w przypadku gdy w walkach wzięło udział 24 kompanie (jak napisał Hoppe) czy nawet wszystkie 28 kompanii korpusu.

Nietypowe, zagadkowe, dziwne...

Nietypowe czy mniej znane formacje i oddziały w armiach RON - czasami pojawiają się tylko w jednej kampanii, występują tylko w wojskach prywatnych, etc. Wydaję mi sie, że może to być ciekawy temat nie tylko dla historyków, ale i modelarzy jako obiekt do konwersji czy używania modeli z innej armii na zasadach oddziałów RON (np. semeni jako dragoni czy janczarzy jako piechota węgierska).
Poniżej kilka przykładów:
- chorągwie janczarskie - prywatny oddział króla Jana III Sobieskiego miał walczyć pod Wiedniem (200 porcji). W ślad za nim w Koronie i na Litwie pojawiły się podobne chorągwie w oddziałach prywatnych (chociaż jeszcze w 1704 roku na Litwie jedna chorągiew wchodziła w skład komputu). Janczarowie służyli w strojach tureckich, zamiast szabel mieli zazwyczaj jatagany
- piechota 'semeńska' - formacja w typie dragonów, rekrutowana praktycznie wyłącznie z Kozaków. Występowała oczywiście w armiach kozackich, prywatnych wojskach magnackich, ale i w armii koronnej (chorągiew Franciszka Kobyłeckiego, walcząca w ramach dywizji Czarnieckiego w latach 1658-1660).
- piechota 'serdyńska' (Serdiukowie) - także formowana z Kozaków, przyznam szczerze, że spotkałem się z nią tylko przy opisie garnizonu Kamieńca Podolskiego w 1672 roku (30-osobowa chorągiew Jana Motowidły). Serdiukowie mieli także występować w oddziałach prywatnych
- Kijanie - znowu jestem w kropce, nie bardzo wiedząc cóż to za jedni? 80-osobowa chorągiew (lekka jazda?) rotmistrza Jana Mokrzyckiego także broniła Kamieńca
- sytuacja z armii litewskiej z 1655 roku, nie tyle oddział jest nietypowy, co sponsorzy - otóż Żydzi wileńscy wystawili 130-osobową chorągiew jazdy kozackiej 'z dobrym rynsztunkiem (...) o czym przedtem nigdy nie słyszano' (wspomina o tym M. Vorbek-Lettow)
- w latach 70-tych jedna z chorągwi wołoskich w armii koronnej (rotmistrz Ernest Otton Rapp) nazywana była 'drukowską', a składała się z Kozaków (ale misz-masz)
- inna chorągiew wołoska w tym samym okresie (rotmistrz Jerzy Skarżyński) to 'janczarska konna' lub 'bośniacka' - znów kuriozum

I słów kilka nie o nietypowych oddziałach, a ciekawym pochodzeniu oficerów. [informacje poniższe za bardzo interesującą pracą Marka Wagnera, Kadra oficerska armii koronnej w drugie połowie XVII wieku, Warszawa 1988]
- Kazimierz Bosuel, z pochodzenia Szkot, był od roku 1655 towarzyszem w chorągwi kozackiej (sic!) Kazimierza Piaseczyńskiego. Solidny musiał być z niego wojak, gdyż w tymże roku został chorążym owej chorągwi, a od 1656 do 1660 roku był nawet porucznikiem. Potem przeszedł do dragonii, w 1662 roku otrzymał nobilitacje i przyjął nazwisko Bazalski
- nieznanego imienia Berens, z pochodzenia Duńczyk, w okresie 1674-77 porucznik chorągwi wołoskiej, potem kozackiej, Aleksandra Kłodnickiego
- Andrzej Berens, brat powyższego, w latach 1674-77 i 1683-prawdopodobnie 1692 porucznik chorągwi kozackiej Atanazego Miączyńskiego.
Obydwaj bracia w 1683 otrzymali nobilitację (za zasługi wojenne) i przyjęli nazwisko Gęsiccy, z dopuszczeniem do herbu Ślepowron.
- Jan Papar, z pochodzenia Grek (z rodziny kupieckiej nobilitowanej w 1658 roku), towarzysz chorągwi pancernej hetmana Jabłonowskiego, w latach 1692-1697 rotmistrz lekkiego znaku
- Tadeusz Daniel Boubonombek, z pochodzenia Pers (!), w okresie 1660-1668 rotmistrz chorągwi kozackie, nobilitowany za zasługi w 1662 roku, dopuszczony do herbu Łodzia.



Sojusznicy RON - cz. I


W tak zatytułowanym temacie będę od czas do czasu wspominał o sojusznikach, którzy wspierali armie RON w toku XVII-wiecznych wojen. Na pierwszy ogień idą kontyngenty brandenburskie (i maleńki kurlandzki) z okresu 1683-1684.

Kontyngent brandenburski w wojnie 1683 roku przeciw Turcji.

Dowodził nim pułkownik Wolfgang Christoph Graf Truchsess von Waldburg.


Zgrupowanie składało się z 8 kompanii piechoty, 2 kompanii dragonii oraz 3 dział regimentowych i razem liczyło ok. 1200 żołnierzy (1000 piechurów i 200 dragonów). Z końcem sierpnia 1683 roku oddziały te zebrano w Nidzicy, po czym z początkiem września przeszły do Korony. Pod Piotrowicami przyjęli je komisarze króla Jana III Sobieskiego po czym zgrupowanie rozpoczęło powolny marsz przez Polską, Śląsk i Morawy. Oczywiście Brandenburczycy nie mieli szans by na czas bitwy dotrzeć pod Wiedeń, nie wzięli także udziału w walkach pod Parkanami. 2 października dotarli do Bratysławy, a dziesięć dni później dołączyli do armii sprzymierzonej pod Komarnem.

26 października Brandenburczycy wraz z oddziałami polskimi i bawarskimi wzięli udział w szturmie na Esztergom (Strzyhom). Na skutek ataku zdobyto miasto, zamek kapitulował następnego dnia. Brandenburczycy mieli stracić w ataku 43 zabitych i nieznaną liczbę rannych. Kontyngent Truchessa 27 października miał liczyć 972 żołnierzy pod bronią – musimy pamiętać, że oprócz poległych i rannych przy szturmie Brandenburczycy musieli także ponieść straty marszowe w drodze na teatr działań.

W dalszym toku kampanii zgrupowanie towarzyszyło armii koronnej maszerującej na Górne Węgry. 10 listopada żołnierze brandenburscy wzięli udział w zdobyciu miasta Szecseny, leżącego nad rzeką Ipel. Miało wtedy zginąć 13 Brandenburczyków.

Kontyngent powrócił do Prus 29 lutego 1684 roku. Na popisie odliczono wtedy 620 piechurów i 130 dragonów. Oznaczałoby to, że zgrupowanie straciło ok. 450 żołnierzy, głównie na skutek chorób i dezercji.

Latem 1684 roku Truchsess, awansowany już do stopnia generała majora, stanął na czele nowego kontyngentu brandenburskiego, który wziął udział w wyprawie armii koronnej przeciw Turkom. Tym razem miał pod komendą ok. 2000 żołnierzy:-

- regiment pieszy płk. K.E. Dohny – 8 kompanii (każda po 100 żołnierzy)

- regiment pieszy ks. Aleksandra Kurlandzkiego – 8 kompanii (każda po 100 żołnierzy) + oddział (kompania?) dragonii kurlandzkiej

- kompania rajtarii

- kompania dragonii

Zgrupowanie to towarzyszyło armii Sobieskiego w zdobyciu Jazłowca, ponosząc spore straty, przede wszystkim z powodu dezercji i chorób. Jesienią 1684 roku Brandenburczycy powrócili wraz z armią koronną z wyprawy.